Niniejszy blog w żaden sposób nie wyraża stanowiska jakiejkolwiek instytucji, partii, organizacji, a jedynie osobiste przemyślenia i poglądy autora. Nie jest też żadnym "oficjalnym blogiem", zrobiłem go po to by się dzielić z Wami wszystkim, co mnie interesuje. Życzę wszystkim miłego czytania!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2016

Giennadij Padałka - gwiezdny rekordzista

   Nie ma bardziej doświadczonego kosmonauty od Giennadija Padałki, Rosjanina z Krasnodarska. Urodzony w 1958 r. pułkownik sił powietrznych spędził na orbicie w sumie aż 879 dni, przebywając na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, stacji "Mir" i statkach typu "Sojuz". To już trzecia osoba związana z kosmosem która nadesłała mi swoje zdjęcie z autografem.


   Padałka kształcił się w szkole średniej w Krasnodarze a następnie wstąpił do Wyższej Wojskowej Szkoły Lotniczej im. W. Komarowa w Jejsku. Ukończył ją w 1975 r. Podczas służby w radzieckim lotnictwie latał m.in. na samolotach Su-7, MiG-15, Aero L-29 Delfin. Za sterami spędził 1200 godzin i zaliczył ponad 300 skoków spadochronowych. Ponadto posiada tytuł inżyniera - ekologa i szczyci się ukończeniem Rosyjskiej Akademii Służby Cywilnej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej. 


    Oficjalnie szeregi kosmonautów Giennadij Padałka zasilił w roku 1989. Swój pierwszy lot odbył w ramach misji Sojuz TM-28 na stację "Mir", startując 13 VIII 1998 r. W listopadzie tego samego roku odbył swój pierwszy spacer kosmiczny. Kolejne cztery misje były już na Międzynarodową Stację Kosmiczną - Ekspedycja 9 (2004), Ekspedycja 19/20 (2009), Ekspedycja 31/32 (2012) i Ekspedycja 43/44 (2015). W całej karierze aż 10 razy wychodził w otwartą przestrzeń dokonując napraw bądź przyłączając nowe elementy do ISS. Otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, w tym tytuł Bohatera Federacji Rosyjskiej. Jest żonaty, ma trzy córki, interesuje się teatrem, sportem spadochronowym i nurkowaniem.


Poprzednie wpisy z astronautami TUTAJ i TUTAJ

niedziela, 2 września 2012

Amerykanie i Rosjanie w Kaniowie

     Na terenach rekreacyjnych w Kaniowie zrobiło się w sobotę i niedzielę 1 i 2 września bardzo międzynarodowo. Reprezentacje Polski, Rosji i Stanów Zjednoczonych wybrały sobie nasz ośrodek jako bazę do przygotowań przed Mistrzostwami Świata w Poznaniu. Przy tej okazji rozegrały między sobą turniej. Zmodernizowane obiekty sportowe wywarły na gościach duże wrażenie, o czym można dokładnie przeczytać w artykule TUTAJ. Ja także tam byłem, zdjęcia zrobiłem i zapraszam do ich obejrzenia.















Cała galeria znajduje się TUTAJ

środa, 9 lutego 2011

Kino wojenne w rosyjskim wydaniu

               Obejrzałem nie tak dawno w telewizji „9 kompanię” Fiodora Bondarczuka. Mając w pamięci filmy takie jak „Pluton”, „Czas Apokalipsy”, „Full Metal Jacket” mogłem skonfrontować ze sobą filmowe przedstawienie wojen będących interwencjami zbrojnym. W wypadku USA – w Wietnamie, zaś ZSRR – w Afganistanie.
            Pierwsza na dobrą sprawę wysokobudżetowa rosyjska produkcja o tej tematyce nastawiona jest przede wszystkim na akcję. Niekoniecznie taką w stylu „Rambo”, bo są w „9 kompanii” także momenty bardziej refleksyjne, ale mocnych, „męskich” scen i lejącej się krwi nie brakuje. Szkolenie nieopierzonych rekrutów przez sadystycznego chorążego Dygałę przywodzi na myśl początek „Full Metal Jacket” Kubricka i sierżanta Hartmana z Marines. Zatem można się spodziewać przysłowiowego rzucania mięsem, poniżania młodych żołnierzy, łamania ich charakterów i tworzenia z nich maszyn do zabijania.
            Przed wypraniem mózgu każdy broni się na swój sposób. Jeden ucieka w świat sztuki, inni szukają ukojenia w seksie, niektórzy w alkoholu. Nade wszystko jednak wśród koszarowej kompanii ceni się lojalność wobec grupy – nikt nie wycofał przed odlotem do afgańskiego piekła.
            Na miejscu okazuje się, że obóz szkoleniowy to w porównaniu z realiami wojny szkółka niedzielna. Tutaj można urwać sobie nogę na minie założonej przez własne oddziały, zginąć w górskiej zasadzce albo stać się ofiarą ataku zamachowca-samobójcy. Wszak – jak powiedział jeden z filmowych oficerów – Afganistanu jeszcze nikt nigdy nie podbił. I nie podbiła go również osławiona „9 kompania”, choć do samego końca broniła przed mudżahedinami wzgórza 3234 w prowincji Chost.
            Pomimo, że filmowi zarzuca się wiele przeinaczeń i uproszczeń, tak jak filmy o Wietnamie pokazuje on okrucieństwo i bezsens wojny. Żołnierze Armii Radzieckiej walczą o utrzymanie w Afganistanie socjalizmu, a za następne dwa lata ich kraj nagle się rozpada - o weteranach nowa Rosja zapomina. Wielką politykę uprawiają rządzący, którym nie żal w rozgrywce na mapie świata poświęcać pionków – szarych żołnierzy najmniej interesujących się ideologią.