Niniejszy blog w żaden sposób nie wyraża stanowiska jakiejkolwiek instytucji, partii, organizacji, a jedynie osobiste przemyślenia i poglądy autora. Nie jest też żadnym "oficjalnym blogiem", zrobiłem go po to by się dzielić z Wami wszystkim, co mnie interesuje. Życzę wszystkim miłego czytania!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 sierpnia 2013

Antwerpia - miasto Rubensa

     Będąc w Belgii nie sposób ominąć Antwerpii. To ważny port rzeczny, miasto kupców, marynarzy i malarstwa na najwyższym poziomie. Tutaj żył i tworzył Peter Paul Rubens, a jego dom jest perełką architektoniczną wypełnioną wspaniałymi obrazami. Zapraszam do zwiedzenia wraz ze mną tego pięknego, flandryjskiego grodu. 


     Wycieczkę rozpoczynamy od brzegów rzeki Skaldy i zamku Steen. Przed fortecą ustawiono pomnik Antigonusa, legendarnego olbrzyma, który onegdaj terroryzował port, domagając się od marynarzy sowitej opłaty. Kto jej nie uiścił - tracił prawą rękę. Ostatecznie z olbrzymem rozprawił się lokalny bohater Brabo, pozbawił rozbójnika prawej dłoni i wrzucił ją do Skaldy. Jak można wyczytać w przewodnikach i internecie, z legendy tej wywodzi się nazwa miasta - Antwerpen: HAND - dłoń, WERPEN - rzucać. Nieopodal, na nadbrzeżu widzimy zabytkową barkę i przymocowane do muru tablice upamiętniające żołnierzy walczących o Belgię podczas II wojny światowej. Nie zabrakło wzmianki o Polakach.







     Antwerpia posiada wiele wspaniałych, okazałych zabytków. Wrażenie robi już sam renesansowy ratusz udekorowany flagami różnych państw. Nieopodal - katedra Najświętszej Maryi Panny, największy kościół gotycki w całej Belgii. Więcej o niej przeczytamy w Wikipedii, natomiast ja zwrócę uwagę na znajdujące się w środku obrazy Rubensa: Podniesienie krzyża, Zmartwychwstanie Jezusa oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Od tego pierwszego dzieła rozpoczęła się światowa kariera artysty. Oprócz obrazów zobaczymy gotyckie stalle, stare ornaty i dalmatyki, okazałą ambonę, tabernakulum w kształcie Arki Przymierza i inne elementy wyposażenia świątyni.















   
     Wszystkie wycieczki (a zwłaszcza te składające się ze skośnookich turystów) kierują się przede wszystkim w stronę Domu Rubensa. W oryginalnych wnętrzach z epoki zgromadzono imponującą kolekcję obrazów. Możemy zobaczyć "na żywo" dzieła widziane dotychczas tylko w albumach i zapoznać się z technikami pracy mistrza. Atrakcję samą w sobie stanowi ponadto muzealny ogród, pełen ciekawych roślin i romantycznych zakątków.




















     I jeszcze jedno, już może mniej "górnolotne" ale równie interesujące miejsce. Jak wiadomo, Belgia słynie z frytek. A gdzie indziej można zjeść smaczniejsze frytki niż w lokalu "Max" założonym już w 1842 roku? Do samych frytek w różnej wielkości "tubach" możemy nabrać tyle sosów ile chcemy, od łagodnego majonezu po naprawdę ostrego japońskiego "samuraja". Można nasycić głód na resztę dnia. Restauracja położona jest przy katedrze i placu, na którym ustawiono pomnik mistrza Rubensa. 


środa, 31 lipca 2013

Brugia - flamandzka Wenecja

     Niektórzy z Was widzieli zapewne film pod tytułem "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" (w oryginale: "In Bruges"). Można odnieść skądinąd słuszne wrażenie, iż pokazane w tym filmie perypetie gangsterów, m. in. Colina Farrella są tylko pretekstem do pokazania pięknego miasta. Brugia cieszy się zasłużoną sławą wśród miłośników średniowiecza, ale przynajmniej w Polsce nie jest jakoś specjalnie znana. Do momentu jej odwiedzenia wiedziałem po prostu...że istnieje. Kilka godzin wystarczyło jednak, by w Brugię wsiąknąć, cieszyć się jej niepowtarzalnym klimatem i nabrać ochoty na powtórną wizytę.








     Jak można zdefiniować, najkrócej opisać to belgijskie miasto? Najprościej chyba jako połączenie Krakowa z Wenecją. Spacerując urokliwymi uliczkami ze starą zabudową raz po raz napotykamy na mostki wiodące nad kanałami. Z góry obserwujemy motorówki z turystami podziwiającymi miasto z wody. Ale na takową atrakcję przyjdzie jeszcze czas - najpierw wejdźmy do kościołów, gdyż w nich kryją się prawdziwe (dosłownie!) cuda. Właściwie zwrócić uwagę należy na trzy świątynię - Katedrę Najświętszego Zbawiciela  (XII w., wielokrotnie przebudowywana), kościół Najświętszej Maryi Panny (XIII - XIV) w. i trzynastowieczną Bazylikę Świętej Krwi. Ta ostatnia jest moim zdaniem najciekawsza, ponieważ składa się z dwóch części - górnej, gotyckiej i dolnej romańskiej. W kościele górnym, notabene przepięknie zdobionym, mieści się srebrne tabernakulum z relikwią Krwi Chrystusa, która, jak mówi tradycyjne podanie została zebrana przez Józefa z Arymatei. Istnieją w zasadzie dwie wersje legendy wyjaśniającej znalezienie się relikwii w Brugii. Według pierwszej przywiózł ją z Jerozolimy książę Thierry Alzacki, natomiast  według drugiej Krew Pańską wysłał z Konstantynopola książę Baldwin IX - więcej na ten temat TUTAJ. Z obecnością relikwii związany jest cud - zakrzepnięta krew w każdy piątek upłynniała się i była obnoszona po ulicach miasta w uroczystej procesji.










     Zabytki świeckie związane są z rozwojem handlu i polityką. Na okazałym rynku stoi  wieża reprezentacyjna, tzw. Belfried, jedna z najbardziej okazałych w całej Flandrii i w ogóle w Niderlandach. Nieopodal zbudowano Provinciaal Hof – dawną siedzibę Rady Flandrii Zachodniej, przebudowaną w stylu neogotyckim w latach 1887-1921. Ratusz brugijski mieści się obok Bazyliki Świętej Krwi. Pochodzi z XIV - XV w., a ciekawostką są jego fantazyjnie zakręcone kominy. O przedsiębiorczości mieszkańców świadczy niepozorny budyneczek pierwszego na świecie kantoru, założonego przez rodzinę o nazwisku Kantoor - stąd właśnie upowszechniona obecnie nazwa.







     Brugia z poziomu kanałów wygląda równie interesująco - podczas całkiem długiego rejsu oglądamy miasto z innej perspektywy, po drodze mijając m.in. beginaż - dawną siedzibę beginek, czyli kobiet ze stowarzyszenia religijnego działającego na wzór zakonu, a trudniącego się głównie działalnością charytatywną. Można dodać, że ostatnia na świecie beginka - Marcella Pattyn zmarła w Belgii 14 kwietnia 2013 roku, w wieku 91 lat, co zakończyło 800 - letnią tradycję. Z wody patrzymy również na niebotyczne wieże kościołów, fasady zabytkowych kamienic oraz zwisające nad kanałami wykusze. W jednym z okien codziennie na turystów spogląda pewien leniwy pies (zagrał nawet w filmie!) - być może jest to najchętniej fotografowany pies na świecie, najwyraźniej jednak flesze nie robią na nim żadnego wrażenia.















     W niezliczonych sklepach na swoich amatorów czekają słynne brabanckie koronki, czekoladki i belgijskie piwo. Można również przejechać się bryczką czy pójść nakarmić łabędzie. Brugia kusi swoimi barwami, zapachami, smakami - na pewno z każdym kolejnym pobytem da się wyciągnąć z miasta coraz to nowe przeżycia.