Niniejszy blog w żaden sposób nie wyraża stanowiska jakiejkolwiek instytucji, partii, organizacji, a jedynie osobiste przemyślenia i poglądy autora. Nie jest też żadnym "oficjalnym blogiem", zrobiłem go po to by się dzielić z Wami wszystkim, co mnie interesuje. Życzę wszystkim miłego czytania!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Ze szkolnego kółka - po europejskie laury

     Nie wiem dokładnie, o czym jest wasz blog bo nie znam języka polskiego, ale ujęła mnie niesamowita ekspresja przekazu i żywiołowość dzieciaków – powiedziała jedna z jurorek europejskiego Konkursu na najlepsze treści dla dzieci (The European Award for Best Content for Kids). Słowa te skierowała nie do uczniów z Warszawy, Krakowa, Poznania czy Wrocławia, ale małej Bestwiny, którzy pokonali setki innych kandydatur i zdobyli prestiżową pierwszą nagrodę!

    
     Triumf nie wziął się jednak z niczego i swoje korzenie miał w medialnych zainteresowaniach pani Katarzyny Krywult. Nauczycielka języka polskiego zachęciła uczniów w różnym wieku – od szkoły podstawowej po gimnazjum – do zabawy treścią i formą. Zaczęły powstawać krótkie filmiki (aktorskie i animowane), serwisy informacyjne a nawet prognozy pogody. Z takiego „twórczego chaosu” wyłonił się pomysł na blog poświęcony jednemu, konkretnemu tematowi. Na warsztat wzięto zawiłości naszej pięknej mowy i już w marcu 2013 r. wystartowała w internecie „Instrukcja obsługi języka polskiego” - http://instrukcjaobslugijezykapolskiego.blogspot.com. Na umieszczanych w blogu filmikach młodzi prezenterzy wyjaśniają zasady pisowni wielkiej i małej litery, tłumaczą czym różni się baśń od bajki, albo też instruują, jak poprawnie napisać list. 

  
   Naśladowcy profesorów Miodka i Bralczyka nie zyskaliby zapewne większego rozgłosu, gdyby nie pani Katarzyna, która znalazła w internecie konkursowe ogłoszenie. - Zgłosiłam nasz udział właściwie ostatniego dnia... później na jakiś czas zapomniałam o sprawie, aż do czasu ukazania się wyników. Zostaliśmy zakwalifikowani do głosowania online, gdzie internauci wskazywali swoje typy. To pomogło jurorom w ostatecznej decyzji i w rezultacie wygraliśmy w kategorii twórców grupowych – klas szkolnych i grup młodzieżowych – mówi nauczycielka.


     Zwycięsko pokonany został etap narodowy a następnie międzynarodowy. Nagrodę i dyplom w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbierała pani Katarzyna wraz z reprezentantem grupy – Kacprem Wójtowiczem (Wcześniej spotkali się z poseł do PE Małgorzatą Handzlik). Gala finałowa miała miejsce 11 lutego w Dniu Bezpiecznego Internetu. Szczęśliwy Kacper uścisnął dłoń Neelie Kroes (Wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej), zaś w czasie wolnym udał się na zwiedzanie Brukseli. – Zwiedziliśmy mnóstwo ciekawych miejsc! Słynny Grand-Place, monumentalne Atomium, Muzeum Komiksu. Niezwykłe wrażenie wywarła na mnie nowoczesna siedziba firmy Google. Ludzie w Brukseli są bardzo serdeczni i wszyscy uśmiechali się do nas – powiedział przejęty uczeń.

   
     Choć Kacper nad projektem pracuje najdłużej i jest jego „twarzą”, na sukces pracuje kilkunastoosobowy zespół, w którym role są podzielone – pisanie scenariusza, obsługa sprzętu, montaż, dekoracje – za to wszystko odpowiedzialni są członkowie kółka medialnego. Gratulujemy im sukcesu i liczymy na to, że multimedialna „instrukcja” będzie nadal rozwijana. Młodszym z pewnością pomoże w nauce, a starsi przypomną sobie wiadomości ze szkolnej ławy.


Zdjęcia z Brukseli można zobaczyć w albumie pani Katarzyny TUTAJ

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Czas podsumowań

     Sylwestrowo - noworoczną tradycją w różnorakich mediach są wszelkiego typu podsumowania. Swoje dokonania analizują politycy, dziennikarze tworzą listy najważniejszych wydarzeń z minionego roku... o krótkie podsumowanie pokusiłem się zatem i ja. Chociaż "Chatka nad stawem" jest tylko prywatnym blogiem, uznałem, że jego czytelnikom należy się garść informacji o mnie i o samej stronce.
      Przede wszystkim cieszę się, że jesteście! Z wieloma z Was spotykam się w ramach pracy zawodowej na zebraniach, gminnych imprezach, koncertach, uroczystościach szkolnych itp. Spotkania można liczyć w dziesiątkach, jeśli nawet nie w setkach. Relacje z tych wydarzeń zamieszczam oczywiście w "Magazynie Gminnym" i na odpowiednich stronkach www., ale co ciekawsze wędrują również na bloga. Jestem zdania, że nasze piękne okolice należy promować gdzie tylko się da, stąd taka a nie inna decyzja. Chciałbym, by gminę Bestwina poznali ludzie z różnych stron Polski i świata. Ale - jak zdążyliście się przekonać - to tylko część większej całości. W prawie 80 tegorocznych wpisach wiele miejsca poświęcam szeroko pojętej kulturze - książkom, filmom, sportowi a nade wszystko podróżom. Udało mi się odwiedzić Wielką Brytanię, kraje Beneluksu, Tatralandię na Słowacji i kilka interesujących miejsc w naszym kraju. Wszystko starałem się wyczerpująco opisać, niekiedy dzieląc na odcinki. Kto zaś czytać nie lubi, może pooglądać sobie galerię fotograficzną systematycznie uzupełnianą od 2011 roku. W samym r. 2013 do galerii doszło prawie sto albumów, czyli w sumie kilka tysięcy zdjęć z różnych wydarzeń. Link TUTAJ.
     Tematów nie brakuje także dzięki Waszym pomysłom. Od kilku lat współpracuję ze znanym i lubianym humorystą z Bestwiny - Władysławem Koziełem, ze szczepem zuchów i harcerzy "Bratnie Żywioły", ze strażami pożarnymi, szkołami i instytucjami kulturalnymi oraz osobami indywidualnymi. Bardzo sobie cenię działalność w Stowarzyszeniu Pomocy Dzieciom, Młodzieży i Rodzinom "Z Sercem na Dłoni" i wszystkich Was zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę. 
     W maju udało mi się sfinalizować wydanie książki pod tytułem "Tutaj pracowali i stąd pochodzili" poświęconej osobom księży i sióstr zakonnych związanych z parafią w Kaniowie (Opis TUTAJ). Książka ta jest pamiątką 40 rocznicy święceń kapłańskich kardynała Kazimierza Nycza i jego wizyty w naszym kościele. Jeszcze raz kłaniam się nisko wszystkim, którzy pomogli mi w stworzeniu książki. Można ją nabyć w parafialnym  sklepiku. W ramach ciekawostki przypomnę, że publikacja została wysłana do Rzymu i z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej otrzymałem za nią podziękowanie w imieniu papieża Franciszka. Zapraszam również do zapoznania się z trzema pozostałymi książkami mojego autorstwa.
     Poza tym moje artykuły, wstępniaki, wywiady itp. znaleźć można było w wydanych w 2013 roku następujących publikacjach: "Bestwina i moja droga" doktora Franciszka Magi; "Humor pod rękę z powagą" Władysława Kozieła; "Post Scriptum" - tomik wierszy podsumowujący konkurs poezji religijnej "O Palmę".
     Artykuły prasowe i zdjęcia poza "Magazynem Gminnym" były publikowane w "Gazecie Beskidzkiej", "Moim Powiecie", piśmie "Region" oraz na stronach internetowych: gminabestwina.pl, gminabestwina.info, janowice-bestwina.pl, beskidzka24.pl, region.info.pl, stronach szkół, harcerzy, jednostek kulturalnych - CKSiR, GBP, Muzeum Regionalnego, straży pożarnych, Lokalnej Grupy Rybackiej, parafii. Relację z pobytu kardynała Nycza w Kaniowie zamieściła strona diecezji bielsko - żywieckiej i Katolicka Agencja Informacyjna. Relacjami podróżniczymi zainteresował się hotelowy portal firmy HRS.

     Żadne słowa nie wyrażą mojej wdzięczności za wszelką pomoc otrzymaną od osób znanych mi z imienia i nazwiska, a także tych anonimowych. Mówię po prostu - dziękuję! Wiem, że "Chatka" czytana jest w Polsce i za granicą - m.in. w Indiach, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Kanadzie, Federacji Rosyjskiej i w innych miejscach naszego globu. To bardzo miłe. Zapraszam do systematycznego śledzenia wpisów i polubienia fanpage'a bloga na Facebooku.


Szczęśliwego Nowego Roku 2014!

czwartek, 5 stycznia 2012

Rok wielkich nadziei

Z radością i optymizmem witam wszystkich gości w Nowym Roku 2012. Jak się okazuje, "Chatka nad stawem" dalej stoi i nie zniszczyło jej nawet tsunami. Ale czasami rzeczy najprostsze wytrzymują próbę czasu lepiej niż najbardziej nadmuchane i napompowane projekty. 
Rok ubiegły pomimo ogólnoświatowego kryzysu, dla mnie osobiście nie był zły, a nawet przyniósł wiele nowych doświadczeń. W ramach pracy, ale niekiedy także na stopie bardziej nieformalnej nawiązałem kontakt z ciekawymi organizacjami, ze szkołami, harcerzami i generalnie ludźmi "pozytywnie zakręconymi" na punkcie swojej pasji, takimi jak opisywani tutaj Michał Kobiela, Władysław Kozieł, Dawid Mikołajczyk albo Paweł Wawrzyczek. Za to dziękuję i dziękuję także ludziom którzy cenią sobie przede wszystkim działalność może zewnętrznie mało efektowną, niekoniecznie atrakcyjną medialnie ale za to efektywną i przede wszystkim nastawioną na skutki "długofalowe". Żeby można było sobie kiedyś powiedzieć: "Exegi monumentum"...
Co przyniesie przyszłość? Z pewnością w dalszym ciągu chciałbym robić to, co lubię najbardziej, czyli odkrywać różne interesujące fakty lub postacie z przeszłości, zwłaszcza jeśli dotyczy to historii lokalnej. Po "odkurzeniu" hodowcy karpia Adolfa Gascha przyjdzie pora i na innych. Zresztą póki co zaangażowany jestem w realizację kilku interesujących zadań, więc być może efekty będzie można zobaczyć w internecie albo też w formie drukowanej. Zainteresowani dowiedzą się w odpowiednim czasie. Nie będę chwalił "dnia przed zachodem".
Chciałbym utrzymać niniejszy blog w klimacie takim, jak dotychczas, czyli pewnego rodzaju pamiętnika z wydarzeń, których wziąłem udział, prezentacji ciekawych osób, recenzji książek, filmów, również udostępnienia szerszej publiczności swoich fotografii. Oczywiście mógłbym pobawić się w komentatora  życia politycznego, zwłaszcza że miałbym na pewne tematy sporo do powiedzenia... ale w ostatnim czasie okazuje się, że zawodzą osoby, w których pokładałem spore nadzieje (swoją drogą wszyscy inni też zawodzą). A leżącego się nie dobija. Niech więc zamiast klonowania bloga Kataryny i innych wystarczy mi po prostu sumienie i szeroko otwarte oczy. Rękami i nogami bronię się przed zaszufladkowaniem, a ocenę pozostawiam osobom, które mnie znają.

PS. Serdecznie dziękuję tym, którzy wysłali mi świąteczno - noworoczne życzenia. Za kartki pocztowe, wiersze, słowa które inspirują i dodają wiary, że wszystko może się udać. Nawet rzeczy po ludzku niemożliwe.

środa, 3 sierpnia 2011

Rok z "Chatką"

Co można zrobić w ciągu jednego roku? Zapewne dość wiele, na przykład sfinalizować jakiś etap edukacji, nauczyć się jeździć samochodem, urządzić mieszkanie, spełnić jakieś inne swoje marzenie. Choć wszelkie ramy czasowe to tylko kwestia umowy, miło jest jednak wiedzieć, że właśnie minęła jakaś okrągła rocznica. (Mój nieżyjący już profesor historii powszechnej pewnie by się ze mną nie zgodził, był bowiem wyznawcą poglądu, że daty nie mają kompletnie żadnego znaczenia).
Minął także rok od założenia tego oto bloga. Czy idea istnienia strony która tak na dobrą sprawę zawiera taki trochę"groch z kapustą" sprawdziła się? Myślę, że miło jest mieć skrawek własnego miejsca w globalnej sieci, miejsca w którym można podzielić się własnymi przemyśleniami i wrzucić zdjęcia, które w innym wypadku obejrzałoby tylko kilka lub kilkanaście osób. 
Jeśli już miałbym do czegoś porównać swoja stronkę, skłaniałbym się ku staropolskiej formie zwanej silva rerum czyli "las rzeczy". Były to pamiętniki, w których zapisywano wszelkie ciekawostki, historie z życia rodzinnego, lub relacje z różnych wydarzeń. Tego ostatniego nie brakowało nigdy i tutaj, staram się jak mogę promować swoje rodzinne okolice. Nie jest to może główne założenie, bo poświęconych temu stron i blogów istnieje wystarczająco dużo, ale sprawia mi dużo szczerej radości, gdy nowe osoby z całego kraju i zza granicy dowiadują się o "ojczyźnie polskiego karpia".
Stoi sobie więc "Chatka" w najlepsze i projekt ten będzie rozwijany jeżeli tylko starczy mi sił i zapału. Niedawno pojawiły się relacje z podróży, zapewne cykl ten także doczeka się kontynuacji. Przy okazji dziękuję tym, którzy od czasu do czasu podrzucają mi jakieś pomysły, materiały, wklejają linki na swoje strony  i profile na portalach społecznościowych. Staram się odwdzięczać im tym samym. Przesyłam serdeczne pozdrowienia, a zdmuchując symboliczną świecę z urodzinowego tortu, życzę udanej i pogodnej reszty wakacji.


Ta oto chatka znajduje się w okolicach zamku Bran

poniedziałek, 22 listopada 2010

Od założenia miasta

Chcecie wiedzieć dlaczego niejaki David Rosseau z Kentucky nie został w 1851 roku stracony przez Hiszpanów? Albo skąd wzięła się nazwa teddy bear i co ma z tym wspólnego jeden z prezydentów Stanów Zjednoczonych? W takim razie poczytajcie sobie niedawno założony blog Kamila.
Blog ten nosi tytuł "Ab urbe condita", czyli "Od założenia miasta". Tym terminem starożytni Rzymianie określali  upływ kolejnych lat. Sam autor wybór tytułu uzasadnia w następujący sposób: Postanowiłem zacząć pisać własnego bloga, a raczej poić Was dawkami różnych informacji, ciekawostek ze świata historii i nie tylko:) Otóż ab urbe condita minęło kilka ładnych setek lat to i informacji na blogu, o ile będzie mi się chciało pisać, powinno być dużo:) 
Serdecznie zapraszam do poczytania, bardzo cieszy fakt, że powstała kolejna ciekawa strona. Autorowi gratuluję pomysłu.

Blog dostępny jest pod adresem: